Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wegedzieciak.pl

poniedziałek, 5 lipca 2010

Dźwięki na przebudzenie piszącego



Żyję, mam się dobrze, pracuję. Patrząc jednak na pajęczyny, którymi obrósł mój wirtualny kajecik, należałoby także dodać, że leniuchuję. Siły blogowe mnie jakoś ostatnio opuściły i choć dzieje się doprawdy wiele, z dzieleniem się jakoś niespecjalnie mi wychodzi. Mam nadzieję, że rychło się to odmieni.

Póki co pioseneczka radosna, która ostatnimi czasy nie opuszcza mnie ani przez chwilę. Stornoway z miasta Oxford i „Zorbing”. Smacznego!