Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wegedzieciak.pl

piątek, 30 grudnia 2011

Dźwięki na dobrą noc



Dużo zacnej muzyki, oj dużo przyniósł nam rok 2011. Nie będzie jednak żadnych podsumowań, żadnego top 20, żadnych westchnień, żadnego numeru jeden. Będzie za to Beirut i utwór, który zapamiętałem najbardziej. Smacznego, do siego, i takie tam!

Prawie koniec



No to już prawie koniec. Koniec roku kolejnego. Nie napiszę, że roku innego niż wszystkiego pozostałe, bo to przecież takie oczywiste. Napiszę za to, że cieszę się (tyci-tyci?), że już się prawie skończył. I tyle.

Szanownemu Państwu, a sobie przy tak zwanej okazji, życzę jak najwięcej dobrych chwil (przy odrobinie szczęścia nawet całych dni), przespanych nocy i zdrowia, bo jak mawia Tym Stanisław – jak jest zdrowie, to jest i cała reszta. Najlepszego!

PS. Autor bloga pragnie oświadczyć, że na załączonym obrazku wszelka zbieżność postaci i sytuacji przypadkową jest, oj jest!

wtorek, 27 grudnia 2011

Dźwięki na dobrą noc



Skoro powiedziało się „pif”, wypada powiedzieć też i „paf”…

Pewnego razu na Dzikim Wschodzie...



... czyli jakie to były piękne święta!

środa, 21 grudnia 2011

Już za chwilkę, już za momencik...



Przez kilka następnych dni nie będzie mnie w pobliżu ulubionego komputera. I dobrze. Czasami musimy przecież od siebie nieco odpocząć. Skoro mnie nie będzie potem, no to już teraz zasyłam Szanownemu Państwu serdeczności na nadchodzące święta. Niech będą piękne. Niech będą radosne. Niech będą...

wtorek, 20 grudnia 2011

Krótka piłka

Mijam obrośnięty rusztowaniami dom. Na górze pracownik pierwszy, na dole drugi. Albo odwrotnie. Rozmowa:
- Eeee!
- Noo?
- Kurwa!
- Okej, okej!
- Nie okej, tylko kurwa rzucaj!
- No czekaj, kurwa!
- Ile, kurwa, mam czekać?!
- A to spierdalaj!
- Sam spierdalaj!


Panowie w pokorze rozchodzą się do własnych zajęć. Nic nie zostało rzucone, nic też nie zostało złapane. Co to kurwa mogło być?

piątek, 16 grudnia 2011

Dźwięki na dobrą noc



Kwartet Efterklang pochodzi z Kopenhagi i do tej pory nagrał trzy płyty. Dzięki Radosławowi K. usłyszałem właśnie ich nagranie z debiutanckiego albumu „Tripper” i omal nie wyskoczyłem z papci. Utwór „Monopolist”, rok 2004. Smacznego!

Podejrzanym być

W pubie istne szaleństwo. Mimo kolejnej podwyżki (sam w to nie wierzę, ale kieliszek najpodlejszego wina, które w sklepie spożywczym Szanowne Państwo z pewnością znajdzie gdzieś pomiędzy półką z octem i kiszonymi ogórkami, kosztuje funtów 5 i jeszcze 10 pensów!) ludzi cała masa. Zgodnie ze świecką tradycją, trzeba się przecież przedświątecznie sponiewierać w gronie koleżeństwa z biura. Ot, taki wyspiarski zwyczaj.

Ludzie piją więc jakby więcej i jakby bardziej zróżnicowanie (Dwie panie zaczynają od butelki octu, znaczy białego wina, potem zamawiają dwa piwa, nieco później dwie wódki z colą, a na deser dwie tequile. Koniec? Ależ skądże znowu! Teraz jeszcze dwa kieliszki wina czerwonego i dwie podwójne wódeczki. Jedna pani chciałaby jeszcze, ale pani druga wykonuje właśnie urocze pierdolnięcie na parkiet. Zaniemogło biedactwo. Świąteczne party jednak zobowiązuje! Łyk świeżego, dość mroźnego o tej porze powietrza, i nasza dzielna zawodniczka wraca do walki. Zuch!). Dzieje się więc, oj dzieje. Także po drugiej stronie baru.

Na tablicy ogłoszeń pani kierowniczka wywiesiła właśnie groźne ogłoszenie. W ciągu ostatnich czterech tygodni z pubowych magazynów zginęło:
- 17 butelek wódki
- 9 butelek najdroższego czerwonego wina
- 2 butelki szampana
- 10 butelek truskawkowego cidra
- 61 litrów soku jabłkowego (tak, 61 litrów!)
- 60 paczek chipsów

Pani kierowniczka była łaskawa wielkimi literkami dodać, że wszyscy są podejrzani. Że zabawa się skończyła, że policja już powiadomiona, że kat topór ostrzy. W drodze są najlepsi specjaliści. Lada chwila nasz pub odwiedzą Inspektor Gadżet oraz Inspektor Clouseau. Porucznik Borewicz i detektyw Rutkowski także są w pełnej gotowości.

Z kolegą Filipem, portugalskim kucharzem który w pubie pracuje już lat dziewięć, zaśmiewamy się z obwieszczenia pani kierownik niemal do łez. Śmiejemy się, ale trochę nam smutno, że ten, co zorganizował to wielkie przyjęcie nie zechciał nas jednak zaprosić. Może następnym razem?

środa, 14 grudnia 2011

Fajny film wczoraj widziałem...



Widziałem i nie mogę podnieść się z podłogi. Dawno nic tak mocno mnie na nią nie rzuciło...

wtorek, 13 grudnia 2011

Dźwięki na dobrą noc



Pani nazywa się Madeline Follin pan Brian Oblivion, w duecie zaś zwą się Cults. Obydwoje mieszkają w Nowym Jorku i tam też w czerwcu tego roku nagrali swój debiutancki album, który nazwali tak, jak samych siebie czyli „Cults”. Z tej właśnie płyty utwór pierwszy - „Abducted”. Smacznego!