Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 23 stycznia 2011

Ale za to niedziela…



W naszym domu niedziela to obowiązkowy czas na wspólne oglądanie filmów. Panna Oliwa, małżonka osobista i ja – nie bójmy się tego określenia – głowa rodziny, siadamy wygodnie i oglądamy, oglądamy, oglądamy.

W domowym kinie króluje teraz serial zrealizowany blisko trzy dekady temu. Oliwa zachwycona, małżonce osobistej przypomina się beztroskie dzieciństwo, mnie zaś nie przypomina się zupełnie nic (pierwsze oznaki sklerozy?). Choć nie pamiętam, to i tak oglądam z wypiekami na twarzy. Polecamy gorąco! „Tajemnicze Złote Miasta”, japońsko-francuski serial z roku 1982.

Brak komentarzy: