Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 25 września 2009

Wytwórnia











Czasami jest tak, że Oliwa przynosi ze szkoły list z Bardzo Ważnym Zadaniem. Nie żadna tam nauka kolejnych literek czy cyferek (znaczy się słów i liczb), ale, no co tu dużo pisać – zadania z zupełnie innej beczki.

Tym razem trzeba było stworzyć coś z niczego. Użyteczny przedmiot z surowców wtórnych, oto co trzeba było stworzyć. Ciotka Ola, jak to Ciotka Ola, wymyśliła pudełko na płyty CD. W domowej wytwórni pudełek CD zasiadły więc dwie panny O. (panny, bo Ciotka, no jakby nie patrzeć, panną nadal jest i basta!) i wycinały, malowały, kleiły. Nieużywane pudełko do butów rychło zamieniło się w „czarownicę na płyty”. A może „Babę Jagę na płyty”? Nie wiem, nie pamiętam.

Zresztą co ja tam będę się rozpisywał. Niech przemówią obrazki. Rach-ciach, rach-ciach, stuk-puk, stuk-puk, szyr-szyr – przemówiły odgłosami pracy obrazki…

Brak komentarzy: