Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 4 marca 2010

Zina z nami, blogerami



No i stało się. Do grona pogodnych ekshibicjonistów dołączyła właśnie pogodna Zina. No co ja dużo będę pisał, jak na ukrytego czechofila i zakamuflowanego miłośnika historyjek obrazkowych – zapraszam gorąco. O właśnie tutaj znajdziecie PURPLE MOON Smacznego!

2 komentarze:

Mua pisze...

jaaacie!!ale mnie zaskoczyłeś:)))
Dzięki, dzięki za taką miła reklamę. Od ojca blogerów a tym bardziej nieukrytego czechofila brzmi szczególnie:D

TataOliwki pisze...

Tośmy sobie posłodzili, hej:)