Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Radosna piosenka na dobry tydzień! (z wdzięczną dedykacją dla Ady)



Całkiem niedawno poinformowałem Szanowne Państwo, że wypowiedzenie z pracy otrzymałem (żeby nie było niedomówień, że to za niesubordynację, molestowanie czy jakieś tam na ten przykład pijaństwo – niestety nic z tych rzeczy! Ot, kryzys dopadł i nas).

Po wypowiedzeniowej informacji otrzymałem list elektroniczny od przywołanej w dedykacji Ady. Nieznana mi wcześniej Ada okazała się nie tylko Czytelnikiem tego oto bloga, ale także prawnikiem mającym pojęcie znaczne o sytuacji, w której niebawem przyjdzie mi się znaleźć. Krótko mówiąc Ada przysłała mi obszerne wyjaśnienia co zrobić powinien: gdzie się udać, co napisać, komu rączkę pocałować. Zuch dziewczyna!

Bezinteresowna pomoc i życzliwość Ady, to jest proszę Szanownego Państwa miód na moje serce. To jest utwierdzenie mnie w przekonaniu, że pisanie o tym, że na emigracji Polak Polakowi wilkiem jest, pardon, gówno prawdą. Redaktorzy pism krajowych uwielbiają przecież historie, w których rodacy rzucają się sobie do gardeł krew ze smakiem spijając. TataOliwki tematu dla redaktorów pism krajowych jednak nie dostarczy. Redaktorzy pism krajowych nie lubią przecież pisać o tym, że jest dobrze, miło i uroczo, że ktoś komuś rękę podaje i, co w głowach redaktorów pism krajowych nie mieści się już zupełnie, nic w zamian nie chce.

No i jak tu się nie radować? Coś się kończy, ale wierzę w to szczerze, coś niebawem znowu się zacznie... Dobrego tygodnia, moi mili!

Brak komentarzy: