Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 3 stycznia 2012

Dźwięki na dobrą noc



Przyjechali goście z Holandii. Jest więcej niż wybornie. I choć Bartek gorąco kibicuje Chelsea, TataOliwki z Arsenalem w sercu zapalenia tego i owego odmówić przecież nie może. No nie przystoi! Nie o holenderskich aromatach tu jednak, a holenderskich dźwiękach będzie. Szkoda, że zespołu Room Eleven już nie ma (grali wspólnie w latach 2004-2009), bo takiej muzyki człowiek też czasami potrzebuje, oj potrzebuje. Na pocieszenie pozostaje to, że wokalistka Janne Schra udziela się w nowym zespole Schradinova. Wróćmy jednak do pokoiku. Utwór „Lalala Love”, rok 2009. Smacznego!

2 komentarze:

Pani M. pisze...

Bardzo się cieszę, że znalazłam taki blog, o tej tematyce :0
Jak tylko znajdę chwile przeczytam od początku. A co! Kto mi zabroni?
Pozdrawiam!

TataOliwki pisze...

A pewnie, że tak! A czytaj moja droga, czytaj ile sił!
Serdeczności!