Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 15 maja 2009

Obywatelskie harakiri


Przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego. Na polskich forach internetowych pojawiły się głosy zachęcające do głosowania na Brytyjską Partię Narodową (BNP). Zastanawiam się czy to przejaw krótkowzroczności czy zwykłej głupoty?

Nie tak dawno przedstawiciele związku zawodowego Unison i Partii Pracy zaapelowali do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii o udział w zbliżających się wyborach. Wszystko po to, by powstrzymać skrajnie prawicową, a przede wszystkim – antyimigracyjną BNP.

Choć trudno w to uwierzyć, retoryka narodowców z BNP trafiła także do… polskich emigrantów. Na portalach internetowych (Onet.eu, Wirtualna Polska) znalazłem kilkadziesiąt wpisów Polaków, którzy apelują o głosowanie na Brytyjską Partię Narodową. Pełne rasistowskiego bełkotu komentarze nie zasługują na to, by je powtarzać. Nie sposób jednak pozostać wobec nich obojętnym.

„Brytyjskie miejsca pracy dla Brytyjczyków” – wita nas na internetowej stronie sztandarowe hasło partii. Polacy wiedzą jednak lepiej. Przekonują, że BNP walczy jedynie z imigrantami z Azji i Afryki (inna sprawa, że owo „jedynie” powinno być wystarczającym powodem, by na BNP nie głosować!).

Simon Darby, rzecznik prasowy brytyjskich narodowców przyznał niedawno, że jego partia „nie występuje przeciwko narodowi polskiemu, ale tylko przeciwko tym Polakom, którzy zabierają pracę Brytyjczykom”. Ta jakże szczera deklaracja nie podziałała jednak jak kubeł zimnej głowy na rozpalone głowy części polskich internautów. Niektórym naszym rodakom imponuje rzekomy patriotyzm członków BNP. Piszę rzekomy, bo to przecież nie żaden patriotyzm, a zwykły, przesycony nienawiścią, nacjonalizm! Szkoda, że polscy entuzjaści BNP nie odrobili lekcji z historii. Służę więc pomocą.

„Nacjonalizm stawia naród ponad wszystko i toleruje nawet zbrodnię w imię ‘wyższych racji’. Patriota natomiast jest gotów ponieść ofiarę, aż po śmierć, za swój naród i ojczyznę, jest przywiązany do wartości własnej kultury, ale też wie, że każdy naród zasługuje na szacunek. Jest także świadom, że dziedziczy całość tradycji, zarówno wzloty, jak i upadki, gdyż nie zdarzają się wyłącznie zwycięstwa pod Wiedniem. Nasza cywilizacja została ukształtowana przez chrześcijaństwo. Podstawową zasadą chrześcijaństwa zaś jest miłość do bliźniego. Patrząc z tej perspektywy nietrudno zauważyć, że szowinizm jest niezgodny z przykazaniem miłości, zaś patriotyzm, który jest także poszanowaniem inności, jest jedną z jej przejawów”. To słowa prof. Władysława Bartoszewskiego. Słowa, które nie pozostawiają żadnych złudzeń – w programie Brytyjskiej Partii Narodowej jest tyle poszanowania inności, ile inteligencji wśród Polaków nawołujących do głosowania na tę partię.

Polacy głosujący na BNP to już nie jest nawet kiepski dowcip. To jest po prostu obywatelskie harakiri...

***
Na załączonym obrazku (archiwalnym) Panna Oliwa robi to, co robić można na myśl o BNP tudzież innym Libertasie...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

uwielbiam panne Oliwe :)pressely