Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 3 lutego 2010

Kino na dobry dzień



W naszym kąciku kinematograficznym dziś angielski film z roku 2008 pt. „This Way Up”. Dwóch dżentelmenów, Adam Foulkes i Alan Smith zrealizowali animację, która dla miłośników czarnego humoru, może okazać się jakże miłą niespodzianką. Miłośnicy Marcina Dańca tudzież Tadeusza Drozdy mogą czuć pewien niedosyt lub nawet i niesmak, za które to odczucia z góry serdecznie przepraszam…

1 komentarz:

Maura Ładosz pisze...

Mega czad.
Fajni ci Angole od kreski
Od razu dzień dobry.

Pozdrawiam!