Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 19 lutego 2010

Mała dama tańczy sama






Nadworny fotograf panny Oliwy tym razem nie dostąpił zaszczytu uwiecznienia szalonych tańców. Była bajkowa suknia, były i wytworne pantofelki (nic to, że siedemnaście numerów za duże), była i sala taneczna (zaadaptowana w opustoszałych apartamentach Wuja Tygrysa). Niestety taniec odbył się za zamkniętymi drzwiami. Nadworny fotograf uzyskał pozwolenie jedynie na wykonanie kilku obrazków i to przed oficjalnym rozpoczęciem pląsów. Z jakiej okazji ów kostium i owe tańcowanie? – zapyta z pewnością zaciekawione Państwo. A gdybym ja to tylko wiedział.

Jak mawiał poeta (tudzież inny człek wrażliwy): „Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny”…

Brak komentarzy: