Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 18 lutego 2010

Mistrz Mizayaki



Filmy z japońskiego studia Ghibli zajmują poczesne miejsce na naszej domowej półce z filmami DVD. Co tu dużo mówić, uwielbiamy Pana Hayao Miyazakiego i jego wesołych kompanów. Z rozdziawioną paszczą oglądamy po raz kolejny „Spirited Away” tudzież „Ruchomy zamek Hauru”. Dzisiaj zaś wybraliśmy się z panną Oliwą do kina na ostatni film naszego mistrza „Ponyo”. Czy ja już wspominałem, że Pan Hayao Miyazaki to nasz mistrz nad mistrzami?

1 komentarz:

W drodze... pisze...

Również uwielbiamy mistrza Miyazakiego i filmy innych reżyserów z jego "stajni" :) Na przykład "Hotaru no Haka" za którym zlatałam niegdyś całe Tokyo. Ponyo cudne :) Jak zwykle. Można zwiedzić muzeum przy jego studio, niestety mi się nie udało bo bilety trzeba rezerwować na kilka miesięcy wcześniej.
Pozdrawiam :)