Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Dźwięki na dobrą noc



Z lipcowego wyjazdu do Polski trzeba przywieźć mi garść płyt z muzyką jak najbardziej krajową. Lista zakupów niebezpiecznie się wydłuża, bo – jak już kiedyś tu wspominałem – w kraju nad Wisłą jest dobrze, a nawet nieco lepiej. Weźmy na ten przykład panią Gabrielę Kulkę, która wydała właśnie swój album „Hat Rabbit”. Słucham tego w Trójce i podoba mi się bardziej i bardziej. A Panna Oliwa jest zwyczajnie zachwycona. „Niejasności”, rok 2009. Smacznego!

2 komentarze:

Simon pisze...

Niejasności to jak nic będzie jeden z moich polskich przebojów roku! A i cała płyta Gaby fantastyczna! Polecam!!!

Anonimowy pisze...

to juz bylo i nazywalo sie Tori Amos