Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 11 czerwca 2009

Rewolucja








No i stało się. TataOliwki rozpoczął upiększanie (ach, czy to w ogóle jest możliwe?) ciała własnego.

Od 12 dni jestem więc na diecie owocowo-warzywnej. Bez kawy, bez piwa, ba, bez gorzkiej żołądkowej również. O wyeliminowaniu chleba, ziemniaków, makaronu, kaszy, ryżu, nabiału, zbóż, orzechów i słodkości wszelakich nie ma co nawet wspominać.

Dieta wymyślona przez dr Dąbrowską dni trwa 40 i tyle też mam zamiar ją prowadzić. Organizm pozbawiony białka, tłuszczu i węglowodanów oczyszcza się cudnie. Czuję się wybornie, energii jakby więcej, kilogramów zaś jakby wprost przeciwnie.

Żeby rewolucja rewolucją była pełną, spieszę donieść, że drogą zakupu nabyłem również pantofle i kostium sportowy. Wstaję o 5.30 rano i drepczę sobie wokół naszego cmentarza. Sapię jak lokomotywa, ale co tam. Najważniejsze, że parą jeszcze nie bucham!

Codziennie piję też świeżo wyciskane soki. Są pyszne, tym bardziej, że wychodzą spod ręki panny Oliwy – niekwestionowanej mistrzyni sokowirówki (inna sprawa, że podczas produkcji Oliwa wyjada bezczelnie składniki, co zresztą widać na załączonym obrazku). No to może tyle ja. Darz Bór!

PS. Przegapiłem właśnie 1. urodziny blogaska (ta jakże wiekopomna chwila minęła była 5 czerwca roku bieżącego). Tak, moi mili, za nami rok cały! Wypadałoby jakiś torcik zaserwować, jakiś toast wznieść delikatny. A tu dupa! Znaczy się marchewka i sok z grejpfruta. Na zdrowie! (spoko, spoko – co się odwlecze to nie uciecze; gorzka żołądkowa powróci w stosownym czasie, cierpliwości…).

8 komentarzy:

AnetaCuse pisze...

To ja trzymam kciuki i powodzenia życzę. Ile to już dni?

Anonimowy pisze...

Powiem tak, Mosci Panie, zes wyrwal mi to z ust. Ja tez teraz eksperymentuje, RAW FOOD IS GOOD!!! Ciezkie to troche, ale da rade.... Odezwij mi sie , ty Mordo Moja Okragla!!! (juz pewnie nie tak bardzo , jaka pamietam :-)
Bartek L.

Gosia pisze...

Co za plan ambitny - 5.30 rano!!!
Pelna podziwu mocno sciskam kciuki za duzo energii i pieknego ciala upiekszenie!:)

Anonimowy pisze...

W ubiegłym roku odwiedziłam koleżankę, która była na wczasach zdrowotnych prowadzonych przez panią Dąbrowską. Zrobiło na mnie wrażdenia, to jak bardzo ludziom poprawia się stan zdrowia (cofające się alergie, horoby stawów, grzybice, znikające problemy z sercem to tylko niektóre)dzięki zmianie nawyków żywieniowych i ruch. Popieram i życzę wytrwałości. Warto!!!!odwiedziłam. Spotkałam tam ludzi, którzy

Iwona pisze...

Trwaj bracie miły w diecie swej i oby się udała. Zawsze byłeś okrąglutki, ale teraz to już przesada. Jesteś odwrotnie proporcjonalny w budowie do siostry swej. Powodzenia !
A Oliwka jak zwykle wygląda uroczo. :-))
Tęsknię za Wami.

Anonimowy pisze...

Wytrwalosci drogi kolego, wytrwalosci! 40 dni to naprawde baaardzo dlugo,ale wierze, ze wytrwasz! Choc ja osobiscie wole mezczyzn takich bardziej w sobie niz chudzielcow;))) Pozdrawiam Agusia

Gry flash pisze...

Rewelacyjne zdjęcia, owoce i warzywa samo zdrowie o dziecko trzeba dbać :)

TataOliwki pisze...

Spoko, spoko - chudzielcem to ja nigdy nie będę ;)
Dzień 16 owocowo-warzywnego obżarstwa czas zacząć!

Serdeczności!