Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Dialog


W piątkowy wieczór wybrałem się na otwartą dyskusję poświęconą dialogowi chrześcijańsko-żydowskiemu. Dyskusja polska, więc dziarskich pań od ojca dyrektora zabraknąć nie mogło.

Gościem spotkania był ks. Janusz Salomon, przesympatyczny młody jezuita, który ukończył Uniwersytet Oksfordzki (magisterium z filozofii), Uniwersytet Londyński (magisterium z teologii) i Uniwersytet Jagielloński (doktorat z filozofii). Dziś mieszka w Krakowie gdzie stoi na czele Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze” oraz kieruje Centrum Kultury i Dialogu. Krótko mówiąc ulubieniec słuchaczek toruńskiego radiowęzła.

Jak się okazało, ojciec Tadeusz R. swój fanklub ma także tu, nad Tamizą. Podczas spotkania, rzecz jasna w imię chrześcijańskiego miłosierdzia, panie podskakiwały na krzesłach, syczały, paluszkami groziły. Ba, krzyczały coś o herezjach, głupotach, chciwości i międzynarodowym spisku. Dialog oczywiście jak najbardziej, ale na naszych, polsko-katolickich warunkach. Panie, dumnie podkreślające swoje chrześcijańskie korzenie, nie bardzo chciały przyjąć podczas spotkania nawet tego, czego na lekcjach religii dzieci uczą się w szkołach podstawowych. Apostołowie Żydami? Maryja Żydówką? No i jeszcze Jezus? Skandal, prowokacja, herezja!

Mimo niepierwszej już młodości oddział toruńskiego redemptorysty dzielnie walczył słowem. Wojowniczki o lepszą przyszłość nie przyjmowały do wiadomości faktów, nie liczyły się ze zdaniem innych ludzi. Wypisz, wymaluj „Dzień Świra”, czyli: Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

To, co robi krakowskie Centrum Kultury i Dialogu przypomina trochę walkę Dawida z Goliatem. Z jednej strony grupa młodych, otwartych ludzi z drugiej zaś zwarte, silne i karne szeregi ojca R. Jedni rozmawiają, drudzy zaś bełkoczą. Ci wyciągają rękę, tamci zaś zaciskają pięści. Dialog kontra monolog. Argumenty naprzeciw niewiedzy. Życzliwość tu, agresja tam. I tylko trudno mi pojąć, że tych drugich jakby ciągle przybywa…

Na zdjęciu: jeszcze po spotkaniu fanka ojca Tadeusza próbowała przekonać jezuitę, że błądzi i grzeszy. Jej przekonywujące argumenty trafiły nie tylko do młodego księdza, ale także do pani z reklamy…

2 komentarze:

Roza pisze...

Slawku,dzis jest mi strasznie smutno.Ludzie sä okropni...Moja przyjaciolka,urodzona w Gruzji,wlasnie stracila siostre.Schowala sie w piwnicy przed bombami,ktore spadaly na jej miasto i tam juz zostala.Co z mamä i resztä rodziny...nie wiemy.Dlaczego ludzie plujä na siebie jadem?!Dlaczego to co dzieje sie na swiecie staje sie normä?!Jest mi tak bardzo przykro.Czekamy na wiadomosci z Gruzji.Pozdrawiam wszystkich i zycze spokoju.Roza

TataOliwki pisze...

W takich sytuacjach nigdy nie wiem jak się Moniko zachować. Bezsilność miesza się z rozpaczą.