Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 1 grudnia 2010

Dźwięki na dobrą noc



Pogoda jaka jest każdy widzi. No to może coś adekwatnego do tego, co za oknem? (zwłaszcza oknem krajowym, biało-czerwonym). Ach, cóż to był za program! KOC, czyli Komiczny Odcinek Cykliczny, a w nim m.in. Kuchnia Pełna Niespodzianek, Ze wspomnień dyrektora cyrku, no i oczywiście Dyszcz, czyli Dyskoteka Szarego Człowieka. Do dziś to, co robili wówczas Sławomir Szczęśniak i Grzegorz Wasowski uchodzi w naszym domu za klasykę rozrywki pysznej i wybornej. Lata mijają, ale nadal bawię się przy tych dźwiękach zasadniczo znakomicie. Czego i Państwu z całego serca życzę. „Pada śnieg”, rok 1996. Smacznego!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

A którz dziś pamięta ranne pantofle, fletnię z pora oraz komendę "wytrzej kurze" ...