Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Wielki D.

Jakiś baran, tudzież oślica ukradł z mojego wirtualnego pamiętniczka zdjęcie panny Oliwy i z kretyńskim komentarzem umieścił na demotywatorach. Oj działo się, działo.

Najpierw zaalarmował mnie Pan Marek. Potem Asia no i kolega Akustyk. Ba, z zasypanej śniegiem Holandii zadzwoniła nawet wzburzona szwagierka. Krew zagotowała się również w żyłach siostry osobistej. O reakcji małżonki nawet już nie wspominam…

Napisałem więc do administratora strony nie tyle jako autor skradzionej fotki, ile – nie bójmy się tego słowa – wkurwiony zaistniałą sytuacją ojciec panny Oliwki. Rychło otrzymałem odpowiedź: „Witam. Usunięte. Wielki Demotywator”.

Dobrze, że tak szybko. Złość minęła, choć przyznam uczciwie klapsa łobuzowi sprawiłbym i dziś.

2 komentarze:

zuzamoll pisze...

...no co za gnojek !...niestety to plaga :(

TataOliwki pisze...

Niestety... Łobuzy!