Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 30 grudnia 2009

Dźwięki na dobrą noc



Do dziś nie mogę to uwierzyć – w moim rodzinnym Grudziądzu nie ma już ani jednego sklepu muzycznego z płytami (koszów w supermarketach wypełnionymi tak zwanymi składankami z oczywistych względów w ogóle nie liczę)!!! W blisko stutysięcznym mieście muzyczna posucha wpędziła mnie w smutek i nostalgię. Na szczęście z dźwiękowej depresji wydobył mnie Jędrzej, który to w ramach reanimacji na sygnale dowiózł ostatni album Pustek i debiutancki krążek Spiętego. Obie więcej niż wyborne.

Chciałoby się więcej. Ot, chociażby „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” zespołu Hey. Utwór „Kto tam? Kto jest w środku?”. Rok 2009. Smacznego!

Brak komentarzy: