Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 31 grudnia 2009

Róbmy swoje!



I tego z całego serca Szanownemu Państwu (a przy tak zwanej okazji także i sobie) na ten nowy, 2010 rok życzę! Niech będzie dobry, a nawet (a co!) ciut lepszy od tego, co to nam dzisiaj w przeszłość odchodzi.

Pogody ducha, więcej warzyw, mniej kłamstw, sympatycznych ludzi u boku, żołądkowej dobrze zmrożonej, samolotów odlatujących (i lądujących!), dań smakowitych, dźwięków urokliwych, zdrowia i miłości. No to może na początek byłoby tyle.

Serdeczności!

Brak komentarzy: