Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 15 września 2008

Dzień dobry bardzo!


Panna Oliwa jest zasadniczo dość pogodnym człowiekiem. Na zdjęciu Szanowne Państwo może delektować się popołudniową radością obywatelki. O.

Radość zarejestrowana na osobistym posłaniu osoby radującej się. Zbieżność pasków na okryciu wierzchnim z paskami na narzucie, ze wszech miar przypadkowa (model na kameleona…).

A poza tym minister zdrowia ostrzega: Dłuższe przyglądanie się fotografii może skutkować przejęciem radosnego usposobienia z oglądanego na oglądającego.

Dobrego tygodnia!

Brak komentarzy: