Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 11 września 2008

Maluj mury! Odcinek 1








Bardzo lubię graffiti. Nie jakieś tam bohomazy i pierdoły w stylu „Arka Gdynia Pany!” (widziałem takie hasło na zburzonym już budynku w centrum Londynu). Puszka farby w sprayu to stanowczo za mało. Trzeba mieć jeszcze i talent i pomysł.

Bardzo lubię też szablony. W moim rodzinnym Grudziądzu robił je Świnia (znaczy Darek), a w Londynie robi je słynny na świat cały pan Banksy.

Dzisiaj pierwsza odsłona graffiti z miasta L. Obrazki z okolic Elephant & Castle.

1 komentarz:

zyga pisze...

No nie mów pan,że Ci od Arki Gdynia...to talentu nie mają...Mam podobnych u siebie w "pensjonacie".Panie to prawdziwe perełki:)))

Pozdrawiam;)