Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 30 marca 2009

Powrót leni



Wróciliśmy. Wypoczęci, radośni, no i rozleniwieni. Tygodniowe nicnierobienie i do góry pępkiem leżenie wykańcza przecież znacznie (jak mniemam również Szanowne Państwo doskonale zna ten stan). Krótko mówiąc Holandia urzekła nas bardzo. Wielka w tym zasługa naszych przewodników – Judyty (co to siostrą małżonki osobistej jest) oraz jej konkubenta Bartka (co to zabrał mnie w miejsca, o których nawet filozofom się nie śniło...).

Materiału fotograficznego TataOliwki posiada wiele, więc w najbliższych odcinkach naszego serialu coś tu z tej wyprawy z pewnością się pojawi. Najpierw jednak muzyczka. Belgijski bard Jacques Brel jest autorem najsłynniejszej pieśni o mieście Amsterdam (potem utwór ten wykonywali m.in. David Bowie, Ute Lemper czy nasza Katarzyna Groniec).

Do genialnego Jacquesa Brela na scenie dorzucam jeszcze tłumaczenie tej pieśni, którą popełnił Wojciech Młynarski. Smacznego!

Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,
Marynarze od lat pieśni swe nucą tam.
Jest jak świat wielki port, marynarze w nim śpią,
Jak daleki śpi fiord, zanim świt zbudzi go.

Jest port wielki jak świat, marynarze w nim mrą,
Umierają co świt, pijąc piwo i klnąc.
Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,
Marynarze od lat nowi rodzą się tam.

Marynarze od lat złażą tam ze swych łajb,
Obrus wielki jak świat czeka ich w każdej z knajp.
Obnażają swe kły skłonne wgryźć się w tę noc,
W tłuste podbrzusza ryb, w spasły księżyc i w los.

Do łapczywych ich łap wszystko wpada na żer,
Tłuszcz skapuje kap, kap, z rybich wątrób i serc.
Potem pijani w sztok w mrok odchodzą gdzieś,
A z bebechów ich wkrąg płynie czkawka i śmiech.

Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,
Marynarze od lat tańce swe tańczą tam.
Lubią to bez dwóch zdań, lubią to bez zdań dwóch,
Gdy o brzuchy swych pań ocierają swój brzuch.

Potem buch kogoś w łeb, aż na dwoje mu pękł,
Bo wybrzydzał się kiep na harmonii mdły jęk.
Akordeon też już wydał ostatni dech,
I znów obrus i tłuszcz, i znów czkawka i śmiech.

Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,
Marynarze od lat zdrowie pań piją tam.
Pań tych zdrowie co noc piją w grudzień, czy w maj,
Które za złota trzos otwierają im raj.

A gin, wódka i grog, a grog, wódka i gin
Rozpalają im wzrok, skrzydeł przydają im.
Żeby na skrzydłach tych mogli wzlecieć, hen, tam,
Skąd się smarka na świat i na port Amsterdam.

2 komentarze:

zyga pisze...

Znając Szanownego Pana to "Dzielnica czerwonych Latarni " w mieście Amsterdamie także była??:)))Oj TY zepsuty:)
Pozdrawiam i do pracy, bo oprócz Autobiografi Milesa Davisa, która aktualnie "zjadam", to nic sensownego do czytania nie ma...

Gosia pisze...

Ciesze sie ze juz Szanowne Panstwo powrocilo z tulaczki po tym rozpusnym kraju. Czekamy na zdjecia:)