Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 4 marca 2009

Oczko mu się odlepiło. Temu misiu...



No i znowu lewe. Znowu? – zapyta dociekliwe Państwo. Ano niestety znowu

TataOliwki zajrzał więc ponownie w gościnne progi Moorfields Eye Hospital. A zajrzał dlatego, że oczko lewe znowu nie chciało współpracować z oczkiem prawym.

Piątkowa wizyta dłuższa była od poprzedniej znacznie. Okazało się bowiem, że zapisane mikstury nie naprawiły tego, co naprawić miały (a przez ostatnie tygodnie wydawało mi się, że właśnie naprawiły). A skoro nie naprawiły, to przesympatyczny doktor (a do tego jaki urodziwy! – mówię Wam dziewczyny; dwudziestokilkuletni Włoch na widok którego pacjentkom oczy otwierały się same…) postanowił owemu naprawianiu nieco pomóc. Wyciągnął więc patyka (spokojnie, spokojnie, medyczny był to instrument…), by pogmerać w oczku lewym. Doktor pan był szery więc powiedział: a/ będzie bolało, b/ będzie bolało bardzo, c/ przez najbliższe 24 godziny nie zaśniesz, bo tak bardzo bolało będzie. Jak powiedział, tak też się stało (znaczy się tutejsza służba zdrowia nie kłamie).

Oczko lewe zalepiono, krem i krople wydano, do domu wysłano. W domu, zgodnie z zaleceniami, środki przeciwbólowe w ilościach znacznych konsumowałem dość łapczywie.. I tak minął mi piątek, piątkowa noc i sobotnie przedpołudnie.

Od soboty zaś krem i krople. No i oczko lewe wygląda już znacznie lepiej. A i TataOliwki wygląda lepiej, bo do pracy nie chodził więc wypoczął zasadniczo wybornie.

W następny piątek jeszcze jedna wizyta w ocznej lecznicy. Jeśli doktor pan znowu wyskoczy z instrumentem – jako się rzekło – medycznym, pierzchnę daleko. Nawet i do Grudziądza biegł będę…

***
Było o niesprawnym oku, no to teraz (umówmy się, że dla tak zwanej równowagi) coś o nosie. Już niebawem, już za momencik Red Nose Day, czyli ogólnonarodowe zbieranie pieniędzy dla najbardziej potrzebujących (coś jak nasza Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, tyle tylko, że tu „grają” co dwa lata i pomagają nie tylko chorym dzieciom; w 2007 roku zebrano ponad 67 milionów funtów).

***
No to jeszcze obrazki dwa: Czerwony Nos Panny Oliwy w roku 2007. Jak będzie w roku 2009? Cierpliwości, zobaczymy niebawem…

7 komentarzy:

zoska na wygnaniu pisze...

Łączym się w bólu. A adres do Włochatego albo numer telefonu?

duża broda pisze...

no to dobrze, że naprawił Ci to oko. teraz będziesz już mógł spokojnie pić gin i inne trunki, a oko nie będzie Cię bolało. Trzymaj się zdrowo chłopaku

dags pisze...

łeeee spodziewałam się krwi i białka rozlanego po psadzce... rychłego powrotu ostrosci zatem. I saluti dla okulisty

Pinio pisze...

Jak i dags lekko rozczarowany jestem :/ W epidodzie pierwszym to jeszcze kij w oko eee.. tzn kij z oka wyciagali a teraz krem i krople + paracetamol? Oj licho to wyglada.

KMFB pozdrawiaja oraz zdrowia zycza i jasnosci wzroku sie rozumie!


Pinio

zenek bembenek pisze...

życzę jak najszybszego porzucenia trybu "toast zaoczny" i powrotu do trybu "z 2giej strony spojrzeć"
pozdrawiaki

TataOliwki pisze...

Widzę Was (znaczy się Wasze komentarze)lepiej, coraz lepiej... Spokojnie, spokojnie - na biało i krew też przyjdzie pora. Cierpliwości szubrawcy!

Serdeczności Państwu zasyłam!

Ewelina pisze...

Jej, zdrówka pozostaje życzyć i szerokiego pola widzenia ;)