Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 25 lutego 2009

Dźwięki na dobrą noc



Pod koniec marca w sklepach ukaże się 9 album PJ Harvey. A ja od kilku dni nucę sobie i nucę utwór tej pani sprzed lat dziewięciu. Pieśń zwie się „This is love” i pochodzi z krążka „Stories from the City, Stories from the Sea”. Rok 2000. Smacznego!

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wczoraj wieczorkiem "zaprosiłam" swoją "padrugę" Grażynę do obejrzenia (tudzież poczytania) tegoż bloga, w zamian "padruga" Grażyna poleciła mi posłuchać Pani PJ Harvey..Zaglądam tu dziś, a tu co? PJ Harvey na dobrą noc :) Czyżby TataOliwki czytał w myślach zaglądających tu? ;)

TataOliwki pisze...

W rzeczy samej! Jam jasnowidz, bioenergoterapeuta i czarodziej króliki z kapulusza wyciągający w jednej osobie;) Znaczy się Sztukmistrz z Lublina...
Serdeczności!

Mily pisze...

„Stories from the City, Stories from the Sea” to świetna płyta. Chyba najlepsza w jej dorobku. Ogromny wkład w jej powstanie miał Mick Harvey(zbieżność nazwisk o ile mi wiadomo przypadkowa), muzyk znany z grania z Nickiem Caveem. Od czasu jej powstania wydaje mi się, że PJ spoczęła na laurach(chyba ma depreche). Oby z tą nową wróciła do formy.

Pawel Waryszak pisze...

Witaj Tato Oliwki - ta ksywke uwielbiam, ale musze powiedziec, ze spedzilem 25 lat mojego zycia w Lublinie i nie mam pojecia kim byl ten sztukmistrz : / i dlaczego z Lublina?? A moze chodzi o tego Cadyka?

Pozdrawiam z siostrzanej wyspy : ) Australii. Pawel.

Jak dla mnie nalepsza piosenka na dobranoc byla ta perelka z 1932 roku w czarno-bialym kolorze.

Ninka pisze...

A ja się podpisuję pod panem Pawłem...1932 rok.To jest to. Czarno-biały kadr..."a ja sobie gram na gramofonie"- i inne Ordonki.Uroczo.
Nin

ShyJa pisze...

niech nam pidzejka nagrywa, choc mam nadzieje na cos weselszego niz ostatnie "white chalk". polubilam ja od albumu, ktory polecasz. taki z pazurem. moj ulubiony kawalek ( tak w ogole) to "henry lee" z cavem.
pozdrawiam

Ewelina pisze...

TatoOliwki gdzie przepadłeś? olaboga...Chyba nie w Turcji jeszcze,nie?;)