Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 11 lutego 2009

Dźwięki na dobrą noc



Kiedy ten zespół pojawił się przed dwoma laty na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Malta” w Poznaniu napisano, że to „to amerykańskie spojrzenie na wschód Europy, nostalgiczna podróż pulsująca tętnem bałkańskiej muzyki”. Nic dodać, nic ująć. Zespół nazywa się Beirut, a na jego czele stoi piekielnie uzdolniony młodzieniec Zach Condon, który śpiewa tak, że uszu oderwać nie mogę. W naszej kuchni muzycznych niespodzianek serwujemy dzisiaj „Elephant Gun”. Rok 2007. Smacznego!

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Hurrrraaa!!!! Kibicowałam Wam bardzo! Gratuluję wyróżnienia :)
www.virginia79.blog.onet.pl

zoska na wygnaniu pisze...

G R A T U L A C J E!!!

TataOliwki pisze...

Dziekuję Wam dziewczęta pięknie! :)

Anonimowy pisze...

o! I jeszcze Beitut zna!:))
Asia z Hammersmith

:) pisze...

ha! uwielbiam beirut :))) kolejny plus dla bloga :)