Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 23 lutego 2009

Home Sweet Home


No i wróciły. Wypoczęte, radosne, i powiedzmy to otwarcie: wielce stęsknione (oczywiście…). No to może tyle na dzisiaj ja. Szanowne Państwo pewnie zrozumie…

PS. Wraz z dziewczętami przyjechała również słusznej wagi statuetka z blogowej Gali (już stoi na półce z filmami) oraz dwa dyplomy (już leżą w koszu, bo: a/ brzydkie, b/ z błędami napisane). Najbardziej ucieszyłem się jednak z prezentu od naszych warszawskich Druhów – Ciotki Niny i Wuja Jarka…

Na załączonym obrazku modelka O. prezentuje rzeczony podarek ze stolicy: eleganckie odzienie wierzchnie skrojone z pierwszorzędnej tkaniny. Odzienie skrojone na miarę, ale na miarę nieco innego modela...

2 komentarze:

yvonne pisze...

Biorac pod uwage jakie bzdury Olivier J. gadal podczas gali nic dziwnego, ze dyplomy z bledami i brzydkie...Za to modelka O. - urocza :)

Pinio pisze...

Niech zgadne... Odzienie w taliiiii idealne, lecz kaput zbyt duzy? ;)