Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Anja P.



Z przyjemnością niekłamaną wracam do czwartkowego koncertu Soap And Skin. W ostatnim wydaniu „Dźwięków na dobrą noc” Szanowne Państwo mogło posłuchać młodziutkiej Austriaczki. Dziś może także zobaczyć sprawczynię moich westchnień.

Załączone obrazki raz jeszcze wykradłem z tajemnego archiwum pana Grzegorza . Anja Plaschg w całej okazałości. Proponuję zapamiętać to nazwisko, bo, ręczę głową, za czas jakiś będzie o niej głośno, oj będzie.

***
Nasz dom mniej ludny, bo Matysia z rodzicami wybrała się właśnie w trzytygodniową podróż do kraju przodków. Podróż pierwsza, więc oczami wyobraźni widzę już mdlejące z zachwytu babcię Terenię i babcię Lidkę. Dziewczęta Matysi pewnie wypuścić nie będą chciały, no ale przecież muszą, bo tu, w mieście Londyn oczekuje ją już bardzo panna Oliwa.

A wieczorową porą przylatuje dziś tatko mój osobisty. Oliwa już się nie może doczekać wizyty dziadka Olka. TataOliwki również. Oczywiście butelki gorzkiej żołądkowej i krupnika, które w walizce Olka spoczywają, nie mają żadnego wpływu na moje wyczekiwanie... Tatuś, ale się za Tobą stęskniłem!

Brak komentarzy: