Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 17 kwietnia 2009

Napędzić stracha

Znowu się nam dostało. Nam, czyli Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Tym razem poszło o zasiłki socjalne. Podobno wolimy je dużo bardziej niż zapłatę za uczciwą pracę.

Wszystko zaczęło się od artykułu w szacownym „Finacial Times”. Dzienniki obwieścił bowiem, że w ostatnich trzech miesiącach 2008 roku, gdy w brytyjskiej gospodarce wyraźnie zaznaczyło się spowolnienie, o zasiłki socjalne wystąpiło 4049 imigrantów z nowych krajów UE wobec 2488 w analogicznym kwartale 2007 roku. A ma być, zdaniem „Finacial Times”, jeszcze gorzej. Gorzej, czyli jeszcze więcej imigrantów ustawi się w kolejce po zasiłki.

Temat szybko podchwycił „The Sun” (co by nie było najlepiej sprzedająca się gazeta na Wyspach: blisko 3 miliony egzemplarzy!; czyli prawdę rzeczą górale, że bylejakość zawsze się sprzeda…). Bulwarówka, która – delikatnie rzecz ujmując – nie pała zbytnią sympatią do imigrantów, w swoim stylu podgrzała atmosferę. Na stronie internetowej, „The Sun” zmieścił „alarmujące dane” odnośnie polskich imigrantów. Na tle mapy Europy dwie flagi… Indonezji (bystrzy dziennikarze brukowca nie odrobili zadania z geografii i artykuł o Polakach zobrazowali właśnie flagami Indonezji: czerwono-białymi). Na indonezyjskich flagach daty i liczby: Rok 2006 – 6.287 i rok 2008 – 13.800. Tylu Indonezyjczyków, o przepraszam, Polaków, wystąpiło o zasiłki. Problem w tym, że przywołane przez gazetę dane odnoszą się do obywateli wszystkich ośmiu krajów przyjętych do Unii Europejskiej 1 maja 2004 r. Obok Polaków o zasiłki ubiegali się więc także Czesi, Estończycy, Litwini, Łotysze, Słowacy, Słoweńcy i Węgrzy. Po głowie dostajemy już tylko my.

Inna sprawa, że przytoczone przez „The Sun” dane wskazują wyłącznie liczbę… złożonych wniosków! O tym, że dwie trzecie z nich zostało odrzuconych, brukowiec już nie wspomina. Lepiej przecież, zgodnie z tradycją, straszyć i dezinformować. Za oknem kryzys, a Polacy bezczelnie wyciągają ręce po nasze pieniądze. Skandal!

Aby jeszcze bardziej zdenerwować swoich czytelników brukowiec podkreśla, że tylko w roku 2008 imigranci z Europy Środkowo-Wschodniej dostali w sumie 28 milionów funtów zasiłków na dzieci. No i jak tu czytelnik „The Sun” ma darzyć nas, darmozjadów, sympatią?

Może z ową sympatią nie byłoby tak źle, gdyby gazeta podawała także zupełnie inne wiadomości. Jak chociażby dane National Institute of Economic and Social Research (ten niezależny ośrodek od ponad 60 lat bada brytyjską gospodarkę), który obliczył, że dzięki Polakom, do brytyjskiego budżetu wpłynęło w latach 2004-2006... 12 miliardów funtów! Można również nieco więcej miejsca poświęcić na słowa jakie niedawno w brytyjskim parlamencie wygłosił Lord Mandelson, który jednoznacznie stwierdził, że imigranci z Europy Środkowo-Wschodniej „napędzili brytyjską gospodarkę”.

Imigranci napędzają gospodarkę, „The Sun” napędza zaś stracha. W czasach rosnącego bezrobocia najlepiej znaleźć kogoś do bicia; kogoś, kogo bezkarnie można obwiniać za kryzys i recesję. Niestety znowu padło na nas, Polaków. O tym, że zdecydowana większość z nas uczciwie pracuje i płaci na Wyspach podatki, „The Sun” już nie wspomina. Takimi wiadomościami nie da się przecież nastraszyć żadnego z czytelników…

4 komentarze:

ula pisze...

a to szumowiny!!! tak od rana przy kawie potrafia czlowieka wk...

Polska Szkocja pisze...

Ja tam sie za bardzo nie martwie, jak patrze rano gdy jade do pracy, kto czyta The Sun to sie nie przejmuje, bo 90% z nich to idioci i bezmozgowcy, niby takich trzeba sie najbardziej obawiac, ale na szczecie wiecej na wyspach jest osob swiatlych i nie czytajacych szmatlawcow. Wiekszosc klientow do mnie przychodzacych jest zyczliwa i nieuprzedzona pzdr

Aleksandra pisze...

no zdarza sie niestety....juz sie do tego przyzyczailam...na szczescie moi studenci nie czytaja the sun a moj college niedawno sam byl bohaterem afery bananowej w the sun:) wiec sie nie przejmuje....ja podatki place chociaz przyznam szczerze ze wolabym nie :)

Martyna pisze...

http://zq.blog.onet.pl/
znajdziesz tu wszystko :DD
Zamówinia , oceny i ciekawe posty .
Zapraszam :]