Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

sobota, 7 czerwca 2008

Co nam doda Doda?


Pierwszy raz w życiu kupiłem tabloid. Tak, zgrzeszyłem. W kraju ojców „Super Express” tudzież inny „Fakt” omijałem szerokim łukiem. A tu, na ziemi zgniłego Zachodu, wydałem równowartość 2 polskich złotych na „Sun”. Krwiopijca Rupert Murdoch wzbogacił się kolejny raz.

Polskie Suńce wydano na okoliczność mistrzostw w piłce kopanej. W środku czytam: „Stało się. Najpopularniejszy i największy tabloid na świecie postanowił wydać gazetę dla najpopularniejszych imigrantów w Wielkiej Brytanii”. Najpopularniejszych? Dobre sobie. Królowa Doda, co nam doda na stornie pierwszej i już jesteśmy w domu…

A jak nas, Polaków, tak naprawdę odbierają Anglicy? Co o nas wiedzą? Najlepszą – według mnie – odpowiedzią są dwie całostronicowe reklamy zamieszczone w Suńcu. Na pierwszej – Matrioszka miast do Moskwy zaprasza do Krakowa. Rosja czy Polska… eee… dla redakturów poczytnego pisemka jedna, wschodnia cholera.

Reklama druga: Wódka przede wszystkim! Jaki tam sport? Jakie tam emocje? Byleby można tanio się nachlać. Oto prawdziwy obraz polskiego kibica.

Ma się jeszcze ukazać 5 wydań polskiego Suńca. „To absolutnie unikatowa kolekcja” – przekonują mnie z gracją. A gówno! Nie kupię więcej! W dupie mam kolekcjonowanie bylejakości i tandety.

Sumienie gryzie, oj gryzie. I noc pewnie nieprzespana. 50 pensów poszło na straty. Co robić, co robić?! A może skoczyć do Asdy, by smutek i rozterki wszelakie zatopić w bliżej mi nie znanym „Vladivarze”…

1 komentarz:

Anka pisze...

Drogi Redaktorze Kolego!
Bardzo mię cieszy, że kolega rozpoczął działalność pisarsko-blogową. Tym bardziej, że dołączył kolega do grona zacnego bloggerów, w którym znajdujemy się wespół z ezoteryczną Mazią.
Martwi mnie jednak ów nadmiar wulgaryzmów typu: dupa, mosiądz, Doda.