Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 5 stycznia 2010

Dźwięki na dobrą noc



Raźnym wędrówkom towarzyszą raźne melodie. W naszej kuchni muzycznych smakołyków pora na dżentelmenów z miasta Londyn (choć patrząc na instrumentarium oraz odzienie wierzchnie panów muzykantów pewne wątpliwości co to owego Londynu mieć, jak sądzę, można). Niech Was moi mili nie zmyli wszelako ów anturaż. W tym kąciku liczą się przecież dźwięki. Ów folkowy band to Mumford and Sons. W roku poprzednim (ach jak ten czas pędzi!) wydali swój debiutancki album „Sigh No More”. No i z tego właśnie krążka pieśń „Little Lion Man”. Smacznego!

2 komentarze:

Kroll pisze...

muszę podziękować tacie Oliwki za piękną muzykę (nie tylko tę dzisiejszą)
Bardzo miło się czyta, słucha i ogląda tego bloga.

TataOliwki pisze...

Cała przyjemność po mojej stronie:)
Dziękuję za ciepłe słowa.
Serdecznosći!