Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 20 stycznia 2010

Dźwięki na dobrą noc



Pani Jola na plakacie, Pani Jola (ale już raczej nie ta Pani Jola) w naszej kuchni muzycznych uniesień. Jarosław Janiszewski i jego Bielizna, czyli chłopcy z Trójmiasta w utworze „Pani Jola” z płyty pod tym samym tytułem. Rok 1996. Smacznego!

No to może jeszcze jedna Pani Jola? Otóż przez pewien czas (dziś wiem, że zbyt długi czas) w mieście Londyn pracowałem z pewną panią Jolą. Pani księgowa, która raczyła tytułować siebie… Dyrektorem Finansowym (konicznie przez wielkie, ba, największe „D”). I to w zasadzie wszystko, co o tej Joli napisać mogę…

1 komentarz:

zuzamoll pisze...

.....bo Jola to ...dziwne imie :)...jak Tradycja :)