Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 20 stycznia 2010

Uśmiech Pani Joli


Pani Jolanta Lewkowicz (tak stoi napisane na plakietce przypiętej do marynareczki) uśmiecha się do mnie niemal każdego dnia. A to w metrze, a to w autobusie, ba, nawet i ze ścian wielkich budynków.

Pani Jola uśmiecha się na tyle przyjemnie (zalotnie?), że chyba trzeba pomyśleć o zmianie banku. Co tu dużo mówić: w HSBC nie uśmiechają się tak przyjemnie (zalotnie?). Pewnie w moim banku zależy im tylko na pieniądzach…

3 komentarze:

zośka pisze...

E, tam w Twoim banku po prostu nie ma pani Joli, hm chociaż w moim też jej nie ma , no ale w moim to się uśmiechają do moich pieniędzy.

Anonimowy pisze...

A u mnie taka Pani Jola jest. Też się tak pięknie uśmiecha, zawsze ma czas i doradzi.

Anonimowy pisze...

Jesli Panstwo cenia usmiech na rowni z profesjonalna obsluga to zapraszam do Putney Branch:)

Pani Jola z plakatu