Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 26 grudnia 2008

Dźwięki na dobrą noc



Polsko-japońska wigilia więc i muzycznie wypada zabrać Szanowne Państwo do Kraju Kwitnącej Wiśni. Zespół nazywa się „Matryoshka” i – wbrew nazwie – pochodzi z Japonii właśnie. Pani i pan: Calu i Sen. W roku 2007 ów tokijski duet wydał album zatytułowany „Zatracenie” (tak, tak brzmi oryginalna nazwa; dlaczego akurat w języku polskim? – pojęcia większego nie mam). Zatem w naszej kuchni muzycznych niespodzianek japoński zespół o rosyjskiej nazwie z płyty zatytułowanej w języku polskim. Prawda, że zapowiada się ciekawie? No to „Sink Into The Sin”. Smacznego!

1 komentarz:

Kate pisze...

Bardzo ciekawe :) ... musze sie podpytac moich Japonek... moze cos na ten temat wiedza :) ?