Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Kartkowanie








Ciekaw jestem co w tym roku znajdą w swoich Christmas stockings przedstawiciele władz Oksfordu? Jeśli rację ma moja mama, która przez lata powtarzała, że Święty Mikołaj grzecznym ludziom przynosi prezenty, niegrzecznym zaś rózgi – odpowiedź może być tylko jedna. Bardzo zresztą bolesna.

Patrząc na działania władz Oksfordu zastanawiam się jednak czy rózgi są aby adekwatne do zaprezentowanego niedawno poziomu głupoty. Może bardziej pasowałyby tu pięknie opakowane pudełka? Rzecz jasna puste. Dokładnie tak samo, jak głowy tych, którzy wprowadzili w życie swoje absurdalne pomysły.

Przed miesiącem władze szacownego Oksfordu ogłosiły wszem i wobec, że znoszą… święta Bożego Narodzenia. W zamian, błyskotliwi włodarze zaproponowali Zimowe Święto Światła (Winter Light Festival). Dlaczego? Proszę trzymać się mocno, oto odpowiedź: „bo święta były to tej pory za bardzo chrześcijańskie”. Czy można sobie wyobrazić bardziej idiotyczny argument? Chyba nie.

Powiedzmy wprost: nie trzeba być chrześcijaninem, ba, nie trzeba być osobą wierzącą, by zobaczyć niedorzeczność takiej decyzji. „Czuję się osobiście dotknięty i obrażony. Boże Narodzenie jest czymś wyjątkowym, nie można go pominąć czy, co więcej, wymazać z brytyjskiej kultury” – stwierdził na łamach prasy Sabir Hussain Mirza, przewodniczący Muzułmańskiej Rady Oksfordu. W podobnym tonie wypowiedział się również miejscowy rabin, Eli Bracknell. Jego zdaniem „zachowanie bożonarodzeniowych tradycji jest czymś ważnym i ich wymazywanie może tylko zaszkodzić tożsamości Wielkiej Brytanii”. Władze Oksfordu uparcie jednak twierdzą, że Zimowe Święto Światła wprowadzone zostało właśnie z myślą o wyznawcach innych religii, których nazwa „Boże Narodzenie” mogłaby razić. Przedstawiciele innych religii mówią, jak widać, coś zgoła innego. Urzędnik, jak zwykle zresztą, wie jednak lepiej.

Przed nami święta, które w tradycji chrześcijańskiej upamiętniają narodziny Jezusa Chrystusa. Tego faktu nie zmienią żadne zakazy, nakazy i postanowienia. Szkoda tylko, że swoją ze wszech miar niedorzeczną decyzję, władze Oksfordu ubierają jeszcze w zapewnienia o rzekomym „wspieraniu dialogu między religiami”.

Decyzja władz Oksfordu jest także idealnym potwierdzeniem słów Alberta Einsteina, który twierdził, że „tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej”. Głupota głupotą, ale trzeba przyznać, że to nie pierwsze działania na Wyspach, które próbują zmarginalizować święta Bożego Narodzenia. Czym innym są bowiem wszechobecne kartki, na których zamiast życzeń „Merry Christmas”, mamy poprawne politycznie „Season’s Greetings”? Podobnych niedorzeczności znajdziemy niestety więcej.

W ubiegłym roku „The Times” pisał o szkołach, w których tradycyjne Bożonarodzeniowe przedstawienia pozbawione zostały… wątków religijnych. Jak to zrobiły? Przyznam uczciwie – nie wiem i chyba nawet wiedzieć nie chcę. Wszystko ma przecież swoje granice. Nawet i głupota.

Na szczęście nie wszędzie tak jest. W szkole Panny Oliwy istnieje na ten przykład przemiły zwyczaj pisania kartek świątecznych.

W sobotę i niedzielę panna O. wypisała więc z wypiekami na twarzy 28 takich kartek, znaczy się dla wszystkich klasowych druhów. Drogą zakupu nabyłem w polskiej księgarni dwujęzyczne kartki: polsko-angielskie. A niech się dziatwa uczy pięknej mowy Mickiewicza. A co!

Oliwka pisała, TataOliwki sączył winko czerwone, w tle muzyczka wyborna. Piękne to było kartkowanie, oj piękne.

3 komentarze:

Sylwia Presley pisze...

Nic te zmiany w Oksfordzie nie zmienily - miasto nadal cale w dekoracjach swiatecznych:P Pozdrawiam!

TataOliwki pisze...

I bardzo pięknie! Na barykaaady ;)
Serdeczności

Aleksandra pisze...

jak szybko postanowli je zniesc tak i szynko przywrocili...po komentarzach ze strony muzulmanskiej, zydowskiej i nie tylko:) wiec swieta w oxfordzie sa, mikolaje biegaja, renifery szaleja:) a ja tego nie ogladam w tym roku bo ogladam w domu:) wroclove:)
pozdrawiam tate oliwki!!