Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 31 grudnia 2008

Serdeczności wszelakie



No i stało się. Uroczy rok 2008 dobiega końca. Proszę się jednak zbytnio nie zrażać – podsumowań żadnych nie będzie.

No bo co tu wymieniać? Najlepszy film roku? A może najlepszą płytę? Najlepiej zmrożoną butelkę żołądkowej gorzkiej? Czy też najbardziej urodziwą przemowę panny O.? Nic z tych rzeczy moi mili.

Rok był – jak się już było napisało – uroczy. Zdrowie bliskim dopisuje więc zmartwień większych nie posiadam. Czasami sam łapie się na jakimś tam narzekaniu, marudzeniu, nosem kręceniu. My, Polacy owe biadolenie mamy już chyba we krwi. A mieć powinniśmy zasadniczo – panie raczą wybaczyć – w dupie. Daleki jestem od przytaczania łzawych tudzież mrożących krew w żyłach historii, ale wystarczy zerknąć choćby i pobieżnie do Pani Internetowej, by przekonać się, z jakimi problemami muszą sobie radzić inni ludzie. Wczoraj na ten przykład spotkałem kolegę. Pytam: „Jak minęły święta?”. Kolega: „Eee... takie jakieś nijakie”. Po chwili ten sam kolega dodaje: „Kurwa. Jak wielu ludzi na świecie chciałoby mieć chociaż takie nijakie święta”. Koniec opowieści.

Zdrowia Państwu życzę. Bo – jak mawia Tym Stanisław – jak jest zdrowie, to i cała reszta też jest.

***
A obrazkowo coś na lekkie ogrzanie. Za oknem mroźno, za oknem chłodem wieje. Niech więc chociaż obrazki rodzinne ogrzeją i otuchy na Rok Nowy dodadzą! Nam wszystkim. Darz bór!

7 komentarzy:

zyga pisze...

Mądry ten Stanisław, oj mądry...wszystkim nam życzę zdrówka....a reszta też będzie..
p.s dzięki za ten blog.....

zoska na wygnaniu pisze...

Kolego, ( ale se pozwalam ) Tato Oliwki,
cały tekst jest ściemą, żeby zakamuflował obecny pobyt w Australii , ot co!
Do Łosiego roku.

PS
więcej zdjęć , więcej zdjęć...

TataOliwki pisze...

Zyga: cała przyjemność po mojej stronie :)

Zosiu: Jaka znowu Australia? A co, ja kangur czy inny dingo?
Taaa... za dużo widzę Porto :)

zoska na wygnaniu pisze...

Po butach poznalim ,że na drogi australijskie.
Co do Porto...hm i z tej przyjemności mam zrezygnować? Przyjdzie do Tamizy skoczyć.

http://polimeryki.blogspot.com/ pisze...

Pomyslnosci!

Pinio pisze...

Jak to Pan Marcin powiedzial... "szczęścia, szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia bo jak pamiętamy, na Titanicu wszyscy byli i zdrowi i bogaci."

Kasia Marcin Felix

londyn pisze...

fotki profesjonalne w 110% bardzo mi się podobają