Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 14 stycznia 2009

Biadolenie


Trzy dni przed XVII Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wydawany w Londynie „Dziennik Polski” zamieścił całostronicowy artykuł pod jakże optymistycznym tytułem „Kryzys dobija Owsiaka”. Kwintesencja polskiego biadolenia w całej swej okazałości.

Wielu z nas, Polaków, uwielbia biadolić. Kręcić nosem, narzekać, umniejszać sukcesy innych, marudzić i wybrzydzać. Krótko mówiąc: szklanka jest do połowy pusta, nigdy zaś do połowy pełna! Irytuje mnie to nasze narodowe malkontenctwo i wszechobecny pesymizm. A jak przeczytałem przywołany artykuł, no to się aż zagotowałem.

„Wielka Orkiestra, małe emocje. Tym razem finał WOŚP zagra ciszej i skromniej – zarówno w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii. Wygląda na to, że kryzys finansowy zaszkodził nawet Jurkowi Owsiakowi” – zaczyna swój tekst dziennikarz pan.. Szkoda tylko, że przed napisaniem artykułu nie zajrzał na strony internetowe Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wówczas nie musiałby uprawiać swojego zupełnie niepotrzebnego czarnowidztwa.

O tym, że Orkiestra nie zagra w tym roku w Londynie wiadomo było już od dawna (potwierdził to zresztą sam Jerzy Owsiak, którzy na początku grudnia ubiegłego roku gościł w Londynie). „Dziennik”, wbrew prawdzie pisze jednak, że „sztab WOŚP został w ostatniej chwili rozwiązany”. Jak można rozwiązać coś, co w ogóle nie powstało?

Autor tego jakże nierzetelnego artykułu pisze również, że na Wyspach sztaby zarejestrowano jedynie w Edynburgu, Newcastle i Nottingham. Szkoda, że zapomniał wspomnieć o Liverpoolu i Leicester. Nie o liczbę sztabów tu jednak chodzi. To, że Orkiestra nie zagrała w Londynie, nie oznacza przecież, że Polacy tu mieszkający nie mogli wesprzeć tegorocznego Finału. Bo mogli. Dziś, w dobie powszechnego dostępu do Internetu, wystarczy poświęcić nie więcej niż kilka minut, by zasilić konto Orkiestry. Kilka wydawanych w Londynie gazet
zamieściło jeszcze przed Finałem namiary na orkiestrową stronę i numery kont. Każdy mógł więc, w miarę własnych potrzeb i możliwości, wesprzeć XVII Finał. „Dziennik Polski” takich informacji już nie podał. Wolał biadolić i narzekać nie proponując nic w zamian.

Zanim w minioną niedzielę rozbrzmiał wielki Finał wiadomo było, że ponad 120 tys. wolontariuszy w ponad 1300 zarejestrowanych sztabach będzie zbierało pieniądze. Po co więc pisać o kryzysie, o małym zainteresowaniu, o zjeżdżaniu po równi pochyłej? Londyn nie jest przecież pępkiem świata. Oczywiście, wielka szkoda, że zabrakło tu w tym roku orkiestrowego grania. Ale zabrakło przecież nie po raz pierwszy! Orkiestra zagrała w setkach innych miast. I z tego należy się cieszyć!

Jerzy Owsiak już w grudniu apelował do polskich dziennikarzy o zdrowy rozsądek. Prosił, by nie pisać o wyimaginowanych kryzysach i rzekomych problemach. „Dyrygent” Orkiestry wielokrotnie podkreślał, by media, miast biadolić, dostrzegały ogromne zaangażowanie tysięcy młodych Polaków, by pokazywały ich wspaniałą pracę i chęć pomagania innym. Niestety, jak widać, słowa Owsiaka nie dotarły do redakcji londyńskiego pisemka. Tu wybrano indolencję i czarnowidztwo.

XVII Finał pokazał, że – wbrew oświadczeniu „Dziennika”– kryzys nie dobił Owsiaka. Wprost przeciwnie. Tegoroczny Finał okazał się wielkim sukcesem. I choć liczenie pieniędzy trwa nadal Jerzy Owsiak podczas poniedziałkowej konferencji prasowej powiedział: Jeśli chodzi o finansowy wymiar Finału – już teraz wiemy, że będziemy mogli kupić sprzęt, o którym marzyliśmy planując temat Finału. Uda nam się także sfinansować zakupy dla polskich hospicjów dziecięcych, a także utrzymać nasze programy medyczne oraz edukacyjny program „Ratujemy i Uczymy Ratować”. No i po co było to całe biadolenie?

***
Na złączonym obrazku (lekko archiwalnym) Szanowne Państwo może zobaczyć pannę Oliwę, dla której szklanka zazwyczaj jest do połowy pełna oraz ukochaną mamę TatyOliwki, dla której szklanka… jaka znowu szklanka?!

2 komentarze:

Pinio pisze...

Kazdy narod ma jakies hobby :(

TataOliwki pisze...

Niestety...