Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 8 stycznia 2009

Na całej połaci śnieg…


Radości ciąg dalszy. Piec nadal nie działa więc Oliwa podskakuje do góry. Wczoraj na ten przykład najwięcej uciechy było z mycia się w misce. W pokoju, rzecz jasna, bo do łazienki wejść nie sposób.

A za oknem, jak Szanowne Państwo, widzi – zima w pełni. Zasypało nam wczoraj Londyn, oj zasypało. Prawie jak w kraju ojców. No tak, ale prawie robi dużą różnicę, czy jakoś tak…

No to może tyle ja. Organizm trzeba rychło ocieplić. Czy ktoś widział korkociąg?

Brak komentarzy: