Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 28 stycznia 2009

Dźwięki na dobrą noc



Inaczej być nie może. Pan z plakatu w utworze, który towarzyszy mi od dawana, od urodzenia znaczy się mi towarzyszy. Nagrany w tym samym roku, co moje narodziny, czyli pięknym roku 1977. Potem pieśń ta była obowiązkową pozycją podczas naszych potańcówek organizowanych w lokalu gastronomicznym kategorii I, czyli „U Genia”. Genio, znaczy Wojtek O., to jeden z największych znanych mi fanów Iggiego. Na ścianie wspomnianego, niestety już nieistniejącego, lokalu wielki plakat pana piosenkarza z – rzecz oczywista – wyeksponowaną klatką (w dodatku piersiową).

Ach, co to były za czasy!... No dobrze, pora na dźwięki. „The Passenger” w wersji koncertowej. Manchester – również miasto w Anglii, rok 1977. Smacznego!

Brak komentarzy: