Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

piątek, 2 stycznia 2009

No i się zaczął








Kameralnie, w domowych pieleszach, z wybornym jedzeniem i napojach zasadniczo smakowitych powitaliśmy Nowy Rok. Stary odszedł krokiem miarowym, zdecydowanym, ba, nawet i z uśmiechem.

Od kilku już dobrych lat ostatni dzień roku nie wzbudza we mnie większych emocji. Tak było i w minioną środę. Dość powiedzieć, że w łóżku wylądowałem o godz. 00.30. Znaczy się fason trzymałam jak należy.

Specjalnie dla Panny Oliwy świecące patyki zapłonęły już po 22.00. Radości było co niemiara. A potem jeszcze tylko życzenia dla babci i dziadka oraz próba wytłumaczenia co my tak w ogóle dzisiaj żegnaliśmy. Próba zupełnie nieudana. – To ja już jutro będę miała 6 lat? – zapytała Oliwa po moich opowieściach o słońca wstawaniu i księżyca zasypianiu. Może za rok TataOliwki będzie umiał lepiej wszystko wytłumaczyć. Może…

Wuj Tygrys na okoliczność żegnania i witania przygotował swoje danie popisowy, czyli Zapiekanki Zupełnie Odlotowe. Dwa gatunki serów-śmierdzielów, pieczarki, zioła, pomidory, no i własnoręcznie przygotowany sos czosnkowy. Ciotka Ola upiekła zaś sernik na piernikowym spodzie. W ostatnim numerze „Twojego Stylu” zobaczyła zdjęcie urody cudnej z rzeczonym ciastem no i się nam ciotka zakochała w wypieku. Swoje uczucie przelała na blachę i choć efekt końcowy różnił się nieco od tego w gazecie (wiadomo, graficy podretuszowali…) sernik smakowity był wielce.

Z napitków warto wymienić należycie zmrożoną śliwowicę oraz nalewkę z czerwonych porzeczek z manufaktury Wojtka, czyli brata wuja Tygrysa. Nalewka była tak pyszna, że dziewczęta zadzwoniły wprost do producenta. Ciekaw jestem miny Wojtka, gdy Yumi w swojej ojczystej mowie dziękowała i wzdychała z zachwytu…

No i tak na wzdychaniu upłynął nam miło czas do północy. Potem za oknem słychać było wybuchy fajerwerków, ale nikomu nawet nie chciało się wyjrzeć przez okno. Ot, zabawowe towarzystwo. Prawdziwy szał ciał!

No i się zaczął. Jaki będzie? A, o tym to już w kolejnych odcinkach…

3 komentarze:

Roza pisze...

Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku zycze Tobie i Twoim bliskim. My takze Sylwestra spedzilismy kameralnie, przy kominku z naszymi przyjaciolmi. Atmosfera byla przesympatyczna, a jedzenie...mmm...paluchy lizac... Pozdrawiam i sciskam!

Pinio pisze...

A jak ja zem dzwonil i "GMT-1 zyczenia noworoczne" skladalem TataOliwki u W-ujka C-zesia przebywal :(

p.s

Pozdrowka dla Yumi ;)

TataOliwki pisze...

I ja również ściskam, i ja również pozdrawiam!
Yumi oczywiście także ;)