Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 6 lipca 2008

Dźwięki na dobrą noc



Lenistwo w połączeniu z wietrzno-deszczową pogodą sprawiły, że zostaliśmy dzisiaj w domu. A plan był taki by wybrać się na „London Bossa Nova Festival”. Trudno, może w przyszłym roku.
W muzyce lubię bezpretensjonalność, szczerość i radość tych, którzy ową muzykę tworzą/wykonują. A utwór „Águas de Março” jest dla mnie kwintesencją owej radości właśnie. Antonio Carlos Jobim i Elis Regina z płyty „Elis & Tom”. Rok 1974. Smacznego!

1 komentarz:

zyga pisze...

Świetne.....
Z podobnego klimatu polecam goraco Espelhos D'Agua - Preta Gil...cudne....i wtedy może druga Panna O...no wiesz..ten tego ten...:)