Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 7 lipca 2008

Kącik prof. Dżona Mniodka.Spotkanie III



Dżony M. wypatrzył kolejny napis urody cudnej. Niestety profesor pan narzeka, że właściciele sklepików w mieście Londyn polskopodobne napisy zamieszczają coraz wyżej i wyżej. Wybitny językoznawca planuje w najbliższych dniach zaopatrzyć się w przenośną drabinę tudzież obiektyw 70-200.

Z ostatniej chwili: Dobrze poinformowane źródła zbliżone do kół rodzinnych profesora Dżonego M. zdementowały pogłoski o rzekomym zakupie nowego obiektywu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że małżonka uczonego postawiła ultimatum: albo ja, albo rura do aparatu. Profesor nie podjął jeszcze wiążących decyzji.

***
Nie tak dawno dzieliłem się z Szanownym Czytelnikiem przykrym doświadczeniem obcowania z radiowęzłem „PRL24” (patrz: Buraczane radio). Jest gorzej niż myślałem. Okazuje się, że peerelowscy radiowcy mają swoich słuchaczy za – delikatnie rzecz ujmując – inteligentnych inaczej. W ostatnim numerze „Cooltury” pojawił się taki oto konkurs:
„Wystarczy wysłać sms o treści: PRL24 PKO BP pod numer (…) a Grzegorz A(…) i Robert J(… – kropkuję co by panom radiowęzłowcom nie robić większego wstydu) zadzwonią do Ciebie, zadając proste pytanie dotyczące PKO Banku Polskiego”. Teraz w rzeczonym, arcytrudnym konkursie pojawia się taki oto smakowity kąsek:
„Mała ściąga: Jaki główny produkt oferuje londyńska placówka BKO Banku Polskiego?
a/ kredyt hipoteczny – prawidłowa odpowiedź
b/ pożyczka na samochód
c/ karta kredytowa”.

Mamy pytanie, mamy odpowiedź. Czy słuchacze „PRL24” dadzą jednak radę?

No to sięgnijmy jeszcze po niezastąpionego Stanisława Bareję. „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”. Rok 1978. Scena konkursu lekarskiego:
– Pytanie dla zespołu z Zabrza. O jaki procent łóżek szpitalnych powiększyła się ilość miejsc w ostatnim okresie?
– 7218 godzin.
– He... No tak. Ale to jest odpowiedź na trzecie pytanie, którego jeszcze nie czytałem, a które brzmi: Ile godzin w czynie społecznym przepracowała służba zdrowia? Ale mam nadzieję, że jury uzna tę odpowiedź awansem. Prawda?
– Tak, jury uznaje odpowiedź.


PRL24 – Niech żyje! Niech uczy! Niech gra! Hura! Hura! Hura!

2 komentarze:

zyga pisze...

Gdybyś wybrał rurę ...do aparatu...to daj znać....:)))

zoska na wygnaniu pisze...

zabrzanka