Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 8 lipca 2008

Struś



Najlepiej ma struś. Schowana głowa przy jednoczesnym wyeksponowaniu innej części ciała zdaje się być pozycją idealną. Więcej: to pozycja wprost proporcjonalna do poziomu jaki tu, na gościnnej angielskiej ziemi, prezentuje część moich Szanownych rodaków. Poczynania – chcę wierzyć, że jednak niewielkiej grupy – umysłowych troglodytów sprawiają, że ze wstydu najchętniej schowałoby się głowę w piach.

Z drugiej jednak strony mówienie, że – Panie raczą wybaczyć – ma się ich, czyli umysłowych troglodytów, w dupie, niewiele pomaga. Właściwie nie pomaga nic a nic. Bo kiedy czytam to, co i Szanowne Państwo powiększając zdjęcie może również przeczytać, słyszę jedynie bulgoczącą w żyłach krew. Wstyd miesza się ze złością, bezsilnością i zażenowaniem.

Zdjęcie zrobiłem w dzielnicy Hammersmith, tuż obok Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. Co tu więcej dodawać?

3 komentarze:

Natalie pisze...

No nie powiem,zeby bylo to wspaniale swiadectwo polskiej emigracji...Wstyd,hanba,porazka-ale to tylko slowa.
Bylam dwa czy trzy razy w tym polskim osrodku.Spora biblioteka,godny pozazdroszczenia pomysl organizacji czegos dla Polonii.To tam tez, po raz pierwszy,tak bardzo smakowal mi Zywiec-chyba tylko dlatego,ze bylo to jedyne polskie piwo na obczyznie;-)
Bylam w Londynie na pare miesiecy przed wstapieniem Polski do UE-juz wtedy wszedzie slyszalam polski,ale nie spotkalam sie z zadnym lamaniem przepisow czy brakiem kultury.Teraz musi to byc na porzadku dziennym,biorac pod uwage fakt,jak wielu dziwnych ludzi wyjechalo do Anglii...I jak tu dziwic sie Anglikom ich niecheci do obcokrajowcow?

zoska na wygnaniu pisze...

Daleka jestem od gloryfikacji polskiego ELYTY PODWÓRKOWEJ mnie jednak, jako Polkę, taka wywieszka obraża. I myślę,że Anglicy nie pozwoliliby sobie na napisanie czegoś podobnego w stosunku do ludności kolorowej. A w innym systemie alfabetycznym he, he w OGÓLE BYŁO BY TO NIE MOŻLIWE.

AnetaCuse pisze...

Nie moglam uwierzyc wlasnym oczom! To naprawde hanba, ze miasto musialo sie posunac do wywieszania czegos takiego.