Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 9 lipca 2008

Z cyklu: Ulubione owoce. Odcinek 4 - Śliwka



Owcze wątroby, serca i płuca wymieszane z mąką owsianą, cebulą i przyprawami zszyte i duszone w owczym żołądku. Oto i specjał szkockiej kuchni, czyli słynny haggis. Danie raczej nie dla nas, wegetarian.

Ale oto w niewielkim sklepiku ze zdrową żywnością znalazłem bezmięsną odmianę owego szkockiego rarytasu. Mamy więc mąkę owsianą, cebulę, fasolę, soczewicę. orzechy i aromatyczne zioła. Wszystko zawinięte w folię, którą nakłuwamy z gracją widelcem i na 45 minut wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pychota!

W sumie niejedzenie mięsa jest tu, na Wyspach proste i zupełnie zwyczajne, normalne po prostu. Nikt nie robi wielkich oczu, lekarze się nie dziwują, pani w szkole nie rwie włosów. Nie ma się jednak czemu dziwić. Tu przecież powstało pierwsze wegetariańskie stowarzyszenie na świecie, a było to w roku… 1847. 160-letnia tradycja robi swoje.

Kiedyś wyczytałem, że ok. 5 milionów mieszkańców Wysp nie wcina już mięsa. Setki wegetariańskich produktów, mnóstwo restauracji, barów i sklepów ze zdrową żywnością, czyli zapraszamy na jasną stronę mocy :-) A w naszym londyńskim domu mieszka dziś 5 wegetarian: Ola, Daniel, Sylwia, Oliwka i ja. We wrześniu będzie nas sześcioro, bo – jak już na wcześniej pisałem – Olcia i Daniel spodziewają się dziecka. Mięsny jest tylko wujek Tygrys, ale to zrozumiałe – ksywka zobowiązuje.

Wczoraj znalazłem nawet stronę Związku Polaków Wegetarian i Wegan w Anglii. No proszę, więcej nas i więcej. Niech Szanowne Państwo zajrzy sobie o tutaj!

2 komentarze:

zyga pisze...

5 milionów Wyspiarzy nie jada mięsa?...Ot Ci propaganda:)
Ja Cię proszę,tak...:)

Mimo wszystko pozdrawiam
Zyga

Natalie pisze...

1847 rok!to sie nazywa tradycja wegetarianska!milo slyszec takie dobre wiesci-i tutaj,w Niemczech nikt krzywo na wegetarian nie patrzy (bo z roku na rok coraz ich wiecej),ale niestety to kraj baaardzo miesozerny,wiec w barach,knajpkach czy restauracjach jeszcze az tak duzego wyboru potraw bezmiesnych nie ma.szkoda,bo czasami,kiedy ochoty na gotowanie nie ma,musimy zamawiac to samo;-)podales mi wspanialy argument do namowienia meza mojego osobistego do odwiedzenia Londynu;-)))dzieki!i pozdrawiam serdecznie!