Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 16 lipca 2008

Dźwięki na dobrą noc



Wczoraj w mieście Wrocław wystąpił Manu Chao. Dzisiaj zatem w naszej kuchni pełnej niespodzianek dwa łyki historii. Nieistniejący już zespół „Mano Negra”, który pan Manu Chao założył był ze swoim bratem i kuzynem (grunt to rodzina!). Utwór „Mala Vida” z ich debiutanckiego albumu „Patchanka”. Rok 1988. Smacznego!

3 komentarze:

nicq pisze...

http://youtube.com/watch?v=bhkDdmvc5a8

Co prawda po francusku, ale polecam zapoznanie się z tekstem.

TataOliwki pisze...

No cóż, rozumiem rozgoryczenie "Les Wampas". Tak to już jest (nie tylko przecież w kraju nad Wisłą), że jak komuś coś się udaje to zawsze znajdzie się miejsce na "konstruktywną krytykę".

Podobne gromy spadły chociażby na grupę Chumbawamba. Tak zwana "scena" piekliła się, jak kapela zaczęła nagrywać płyty nie tam gdzie trzeba. Uczciwie przyznam - mam to w nosie. Cieszę się, że im się udało. Przekonywanie przekonanych to mało inspirujące zajęcie. Cenię zarówno Manu Chao jak i kolektyw Chumbawamba. I tyle.

Pozdrawiam serdecznie

zyga pisze...

Pan Tata Oliwki to się odrobinę opier.....dziela ,bo raportu o wolne w czwartek to nie widziałem...Chyba,że już na promsach gdzieś przesiaduje i zbiera ciekawe materiały dla czytelników z prowincji:)
Pozdrawiam