Na dobry początek:

[Miś nadaje na poczcie telegram]

Kobieta na poczcie: Ro-mecz-ku! Przy-jazd nie-ak-tu-alny! Ca-łuję! Rysiek.

Miś (do Oli): Bardzo żałuję. Nie chodzi mi o mnie... Chciałem żebyś zagrała u Romka.

Ola: Misiu! Misiu, wymyśl coś! Ty jesteś taki mądry!

Kobieta na poczcie: Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego miasta - Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...

Miś: Londyn - miasto w Anglii.

Kobieta na poczcie: To co mi pan nic nie mówi?!

Miś: No mówię pani właśnie.

Kobieta na poczcie: To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...

***
Jaki będzie ów blog? Pojęcia większego nie mam.
Na pewno jednak znajdzie się tu co nieco o:
a/ Londynie (bo taki tytuł byłem obrałem)
b/ Polakach (bo jakoś tu, nad Tamizą, dużo nas, oj dużo)
c/ Moich z aparatem zmaganiach
d/ Oliwce (bo to moja muza, nie tylko zresztą fotograficzna)
Dziękuję za wypowiedź pierwszą. Niestety nie ostatnią.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 21 lipca 2008

Dźwięki na dobrą noc



Kolejne danie polskie. Pani Maria Peszek i „Moje miasto” z albumu „Miasto mania”. Rok 2005. Smacznego!

Czekam na koncert pani Marii w Londynie i czekam. Czy aby się doczekam?

4 komentarze:

zoska na wygnaniu pisze...

No, tak już koniec wtorku a piosenki na dobranoc nie ma.
W takim razie będzie zagadka która wszystko wyjaśni!
Jaki jest tytuł filmu, w którym wystąpiła w 1955 pewna blondynka, w słynnej scenie z uniesioną podmuchem z kanału wentylacyjnego białą sukienką?

Aleksandra pisze...

ja bym na pania marie wybrala sie do londynu tez....pierwszy raz widzialam ja w moim kochanym wroclawiu i ta piosenka dla mnie zawsze bedzie o nim:)
pozdr. z okolic

TataOliwki pisze...

Zosiu, och Zosiu. Toć to o mnie produkcja... "Słomiany wdowiec" :)

Nie, nie Aleksandro. To pieśń o moim Grudziądzu jest...

zoska na wygnaniu pisze...

Najbardziej na świecie to ja lubię inteligentnych mężczyzn! :)